Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lutego 2020

Tego sie nie robi kotu

/Wisława Szymborska/

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.










sobota, 29 czerwca 2019

Zazdrostka NIEZAPOMINAJKA

Dzień dobry :)

Kolejna zazdrostka zrobiona. Wzór należy do jednych z moich ulubionych.  Robiłam go już dwa razy jedna w kolorze białym a druga w kolorze ecru - tak jak na zdjęciu. Może i dla siebie taka wydziergam?









czwartek, 27 czerwca 2019

Gdybym ponownie mogła przeżyć swoje życie

"Gdybym ponownie mogła przeżyć swoje życie...
Następnym razem ośmieliłabym się popełnić więcej błędów. Relaksowałabym się i dbała o sprawność fizyczną. Mniej spraw traktowałabym poważnie. Wykorzystałabym więcej szans. Wybierałabym się częściej w podróż. Zdobyłabym więcej gór i przepłynęła więcej rzek. Miałabym pewnie więcej prawdziwych kłopotów, lecz o wiele mniej wymyślonych...Widzi pan, należę do osób, które każdy dzień przeżywają roztropnie i mądrze. Zdarzały mi się wielkie chwile. Gdybym miała "przerabiać" wszystko raz jeszcze, pozwoliłabym sobie na więcej takich chwil. Właściwie nie dbałabym o nic innego, jak tylko o chwile. Żyłabym każdą z nich, zamiast wybiegać myślą lata do przodu. Gdybym ponownie mogła przeżyć swoje życie, chodziłabym po trawie boso już wczesną wiosną i jeszcze późną jesienią. Chodziłabym na więcej zabaw. Jeździłabym częściej na karuzeli. Zrywałabym więcej stokrotek."
Nadine Stair,
lat 85
 
 

czwartek, 20 czerwca 2019

Życie

Będziesz płakać, tęsknić, a serce pęknie Ci za każdym razem, gdy tylko pomyślisz, że to koniec. Zasypiając będziesz miała jego twarz przed oczami i nie łudź się, rano nic się nie zmieni.
Tysiąc razy podejmiesz próby zapomnienia, ale to wróci, przecież zawsze wraca, nie?
Raz będziesz go nienawidzić i życzyć mu najgorszego, ale potem uświadomisz sobie, że nadal jest jedyną osobą, do której chciałabyś się przytulić.
Podrzesz zdjęcia, które następnie misternie posklejasz.
Zapamiętasz ten okres jako najgorszy w Twoim życiu, uwierz.
Jednak, kiedy już dotkniesz prawdziwego dna, kiedy serce pęknie Ci o jeden raz za dużo, zaczniesz żyć.
Poznasz nowe, cudowne oczy i jedyne co będziesz chciała powiedzieć byłemu, to "dziękuje".
Podziękujesz mu za to, że choć zapewnił Ci najsmutniejszy czas w życiu, to potem dał Ci to szczęście, że mogłaś poznać nowe serce zamknięte w czyjejś klatce piersiowej.
I wtedy dopiero zacznie się życie.
Do góry głowa, wszystko, co najlepsze, przed Tobą.
 
 

środa, 19 czerwca 2019

Człowiek

"Człowiek miewa moc czynienia cudów - wystarczy go objąć, a najzwyklejsze miejsce na świecie staje się najcudowniejszym.."
 

 

czwartek, 30 maja 2019

Serce

 
Było sobie pewne serce. Serce zbytnio otwarte na drugie serce. Kiedyś to drugie serce odeszło. Pierwsze serce zamknęło się. Niedługo potem trzecie serce przyszło ze zbytnią otwartością do pierwszego serca. Pierwsze serce przyjęło je, ale samo się w pełni nie otworzyło. Trzecie serce myślało, że kocha, choć nie do końca czuło się dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Pierwsze serce wiedziało, że to tylko namiastka miłości, ale tak było dla niego wygodnie.
 
Do czasu, bo serce poszukujące miłości chce znaleźć ciepło, a nie wygodę, lęk czy ból. Więc drogi pierwszego i trzeciego serca rozeszły się. Po tych doświadczeniach pierwsze serce poszło do pewnego mędrca i zapytało: - Powiedz mi co zrobić, żeby dać coś więcej niż namiastkę miłości? - Wzmocnić serce. - A jak to zrobić? - Na to potrzebny jest czas i zaufanie w to, że odnajdzie się serce bijące tak samo. Zaufanie jest podobne do siania zboża. Po zasianiu ziaren musisz cierpliwie czekać, aż wydadzą plony. Zasiej ciepło w swoim sercu i pozwól mu rosnąć. W miłości nie ma pośpiechu. Spokojne kroki są dowodem zaufania i siły. Zaufaj a zobaczysz czym są cuda.
 



 

środa, 29 maja 2019

.....

Każdego dnia przynosił jej kwiaty. Co dzień inne, nigdy nie przyniósł dwa razy tego samego bukietu, takiej samej róży, czy lilii. Ona była szczęśliwa, a on bardzo z siebie zadowolony. Pewnego dnia nie przyniósł jej kwiatów i kolejnego i kolejnego też nie. Nadeszły ciemne chmury nad ten związek, ona nieszczęśliwa, on niespełniony, bo jakoś nie składało mi się z tymi kwiatami.

Smutek, żal, rozczarowanie, oczekiwanie…

I znów nastał dobry czas, gdy on zaczął jej przynosić kwiaty, ona znów była szczęśliwa, a on spełniony. Gdyby przestała oczekiwać, nie czułaby się nieszczęśliwa. Gdyby on nie czuł presji, nie czułby się niedobry. Brak oczekiwań sprawia, że dostajemy od życia niespodzianki. Jeśli zaś ciągle na coś czekamy, czegoś od innych wymagamy, frustracja zabija zwykły dzień, który nawet bez kwiatów może być piękny.
 
 

Dwie połówki pomarańczy



Pomarańczę przedzielono na połowę. Leżała więc sobie taka przedzielona i czekała co dalej z nią będzie. Zastanawiała się co prawda, dlaczego jej nie obrano i tradycyjnie nie podzielono na cząstki, dlaczego nie wyciśnięto z niej soku i w końcu dlaczego nie naszpikowano jej goździkami, w końcu idą święta i chętnie by się na to zgodziła. Ale czy, ją, pomarańczę ktokolwiek pyta o zdanie? Skąd! Po prostu bierze się ją do ręki, traktuje nożem, ostrymi zębami, wyciskaczami do soków i zjada. Tyle ma z życia, co trochę powisi na drzewku. Pomarańcza jednak nie narzeka, tylko zastanawia się, dlaczego przepołowiono ją jak grejpfruta. Leży jednak spokojnie i czeka, co dalej z nią będzie. Nikt nie nadchodzi, pomarańcza to się nudzi, to znów niecierpliwi, od środka zjada ją ciekawość, wysychają soki. Co z nią teraz będzie? Dlaczego nie pozwolono jej po prostu być taką, jaką była, lub nie zjedzono ze smakiem? Chciała na coś się przydać, lub żyć sobie skulona jak dotąd w swojej skórce. To czekanie jest najgorsze. Czuje się taka obnażona, z sercem na wierzchu, wystawiona całą swoją duszą ku światu i nie może nic z tym zrobić. Gdyby chodziło o kogo innego, ruszyłaby na wojnę. Stanęłaby oko w oko ze światem ludzi i walczyłaby o tę biedną przekrojoną duszyczkę. O nią nie walczy nikt, ponieważ nikt nie był nigdy przepołowiony i nie wie, jak ona cierpi. Jest zdana tylko na siebie, a zarazem nie może nic zrobić. Może tylko czekać.

Już nie jest taka spokojna i cierpliwa, uczucia się zmieniają i pomarańcza ma wrażenie, że za chwilę eksploduje. Jest zła, bezsilna, zmęczona czekaniem, rozczarowana tym, że znikąd nie ma pomocy, sfrustrowana swoją niemocą, rozżalona. Człowiek nie nadchodzi. Pustka, słyszy tylko jak serce kołacze się w coraz bardziej suchym miąższu, a pestki jak stare kości obcierają się boleśnie jedna o drugą. Pomarańcza zapłakała i miała wrażenie, że to ostatnie łzy jakie może z siebie wycisnąć.
- Halo, jesteś jeszcze? Żyjesz? – usłyszała cichy głosik.
– Koś ty? – zapytała konająca pomarańcza.
– Jak to kto? To ja, twoja druga połowa. Tak się nad sobą rozczulasz, jakbyś była dla siebie całym światem, ale jestem jeszcze ja. I wiesz, tak sobie pomyślałam, może spróbowałybyśmy się znów jakoś razem…
– Nie ma szans – powiedziała ta połówka, z której życie już prawie uleciało…
 
Czasami wydaje nam się, że życie już całkowicie z nas uleciało. Buntujemy się, płaczemy, mamy pretensje do losu, do siebie samych, do innych. Czekamy, tkwimy w marazmie, walczymy, buntujemy się, wykłócamy, schniemy, umieramy z żalem do siebie i całego świata. Ale to jest tylko jedna połowa naszego ja. Warto sobie przypomnieć, że jeśli nawet kiedyś nas niesprawiedliwie podzielono, pokrojono, obdarto ze skóry złudzeń i dziecięcych marzeń, to gdzieś w środku, lub bardzo blisko nas, tuż obok, jest ta część nas samych, która jeszcze żyje, w której kołacze się nadzieja i siła, by spróbować, by się nie poddać, by mimo to, jak bardzo pokroiło nas życie i jak poszarpał nas niesprawiedliwy los, wytrwać. Bo skoro choć jedna część nas samych żyje, to warto próbować…

Są szczęśliwcy na ziemi, którzy spotkali swoją drugą połowę w postaci ukochanego, ukochanej… Ale takiego prawdziwego partnera na życie....Takie połówki nie odnajdują się często, w takie bajki nie wierzcie, ale jeśli wam się zdarzy, dziękujcie Niebu, bo to dopiero jest prawdziwe odnalezienie…

Zazdrostka w renifery